sobota, 9 lipca 2016

Szkoła? Dlaczego szkoła? czyli Dokształt On-Line i dlaczego mi się jeszcze chce...

Jakieś dwa lata temu zdecydowałem się na kolejny dokształt. Po głębokim namyśle, prze-kombinowaniu, prze-optymalizowaniu mojego życia obudziłem się "up the creek without a paddle" czyli " w górę strumienia, bez wiosła". W góry jeżdzę mało lub wcale, choć mieszkam w górach i właśnie dlatego, dokładnie dlatego, niemal wszystko zrobiło się nagle do dupy. W tak zwanym międzyczasie pojawiły się tak zwane MOOC (Massive Open Online Course): MOOCs . Nagle pojawiła się możliwość rzeczy niemożliwych, darmowy dokształt na odległość z najlepszych uczelni na Ziemi. Po odświeżeniu i ukończeniu paru podstawowych przedmiotów jak teoria obwodów, fizyka i algebra liniowa z uczelni takich jak MIT, Harvard czy Stanford, nagle pomimo 50-siątki na karku przekonałem się że jeszcze mi na zdech nie idzie. I właśnie w tymże czasie pojawił się program w Georgia Institute of Technology (niektórzy nazwali Georgia Tech: MIT of the South) . Mówiąc w skrócie, złożyłem podanie z egzaminami oraz rekomendacjami czyli cuda z pięściami i jakoś mnie przyjeli, nie wymagali oficjalnego potwierdzenia z WEL PS, tylko z University of Colorado, który zresztą w swom czasie potwierdził WEL PS. Tak to skrócie wygląda, oto przygarść linków :
OMSCS @ Georgia Tech
and Rambling Reck
a także: Jurek Burdel
O co chodzi w programie OMSCS w Georgia Tech?
Ciekawe wyjaśnienie dziekana College of Computing w Georgia Tech:
Zvi Galil wyjaśnia.

piątek, 7 lutego 2014

Minął rok!!!

From Playacar January 2014 - Kajakowanie na Karaibach.

From Peru Cuzco May/June 2013 Na drodze pomiędzy Cuzco i Ollantaytambo


From Peru Cuzco May/June 2013

From Peru Cuzco May/June 2013 Plaza de Armas, Cuzco. Wieczorową porą

From Peru Cuzco May/June 2013 Juntitos, para siempre...

From Peru Cuzco May/June 2013 Stary inkański mur, ciągle obecny

From Playacar January 2014 Piramidy Majów

From Jeszcze raz, juntitos para siempre moment...


... a w zasadzie trochę więcej... Wiem, jestem leniem patentowanym. Rok 2013 był taki sobie generalnie, mógł być lepszy, ale też nie był taki całkiem, nie bójmy się tego słowa, zupełnie "DO DUPY"

Więc, co się stało w tak zwanym międzyczasie? (nie zaczyna się zdania od "WIĘC"!!!, jakby powiedziała pewna moja polonistka). Sprawa jest przeraźliwie prosta, kolano mi szwankuje, boli prawie zawsze, z cicha pęk, i znienacka, rano, po południu, w dół i pod górę. Ale, nie będę narzekał, zbyt mocno. Jakby nie było, trochę ruszyłem się tu i tam w ciągu ostatniego roku. Na zdech mi jeszcze nie idzie, choć nigdy nie wiadomo. Ubywa znajomych, bo już "biorą z naszej półki". Zawsze brali.

Trochę jednak podróżowaliśmy w zeszłym roku, i to nie jest tak że wszystko jest w plecy.

Punta Cana, Republika Dominikańska:


View Larger Map

tak to z grubsza wyglądało:


W czerwcu 2013 roku wróciłem do Cuzco i Machu Picchu.

View Larger Map

Ciekawa wyprawa z Kariną i moim szwagrem Roberto, na codzień przemieszkującym w stolicy Kolumbi, Bogocie.


W styczniu 2014 w końcu... po raz pierwszy do Meksyku, na tzw. "Riviera Maya":

View Larger Map

Jakoś wychodzi mi że jest to powrót do źródeł, do kajakowania...


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Dosiego Roku 2013

no i minął cały grudzień a ja się nic nie wypowiedziałem. Pojechaliśmy na Dominikanę, do Punta Cana, wróciliśmy z Punta Cana, miał być koniec świata... obiecanki, cacanki... było Boże Narodzenie a dziś jest Sylwester. A ja nic nie napisałem...

Póki co przygarść śmiesznych plakacików z Polecam.pl.
Plakaciki poniższe z grubsza oddają stan mojego ducha...

Właśnie! co się stało? miało być tak pięknie... a wyszło jak zwykle

W związku z zaplanowanym końcem świata jestem nieprzygotowany do zajęć dziś, pewnie pójdziemy zalać pałę do Jose...

Cały rok kolano mnie bolało, w mordę... w ogóle w górach nie byłem. Chyba przerzucę się na żeglarstwo...

Nie ma przebacz, w środę do pracy...
Szczęśliwego Nowego Roku!!!